{"id":567,"date":"2018-12-26T10:50:25","date_gmt":"2018-12-26T10:50:25","guid":{"rendered":"https:\/\/stanislavstratiev.org\/library\/?page_id=567"},"modified":"2019-04-24T04:21:37","modified_gmt":"2019-04-24T04:21:37","slug":"co-mu-powiecie","status":"publish","type":"page","link":"https:\/\/stanislavstratiev.org\/library\/?page_id=567","title":{"rendered":"Co mu powiecie?"},"content":{"rendered":"<p>Chodzi\u0142 po ulicach pewien cz\u0142owiek z sie\u00adkier\u0105. Siekiera b\u0142yszcza\u0142a w s\u0142o\u0144cu, jej ostrze \u015bwieci\u0142o ze wszystkich si\u0142, bia\u0142a \u0142una od l\u015bni\u0105\u00adcego metalu. Siekiera p\u0142ywa\u0142a w morzu \u015bwiat\u0142a jak srebrzysty i gi\u0119tki pstr\u0105g, zanurza\u0142a si\u0119 w odm\u0119tach i zn\u00f3w wyskakiwa\u0142a.<\/p>\n<p>Cz\u0142owiek trzyma\u0142 siekier\u0119 uwa\u017cnymi i roz\u00adkochanymi palcami. Ludzie, kt\u00f3rych wymija\u0142 nie zwracali na niego uwagi. Spieszyli si\u0119, jak zwykle, w swoich sprawach i my\u015bleli, \u017ce ten cz\u0142owiek szuka gdzie\u015b \u015bwie\u017co wy\u0142adowanych drewien, by je por\u0105ba\u0107 swoj\u0105 siekier\u0105 i zarobi\u0107 w ten spos\u00f3b par\u0119 groszy. Wymachiwali obok niego swoimi oboj\u0119tnymi teczkami.<\/p>\n<p>Tymczasem on nie szuka\u0142 drewna.<\/p>\n<p>By\u0142 morderc\u0105 i chodzi\u0142 po zalanych \u015bwiat\u00ad\u0142em ulicach, by znale\u017a\u0107 ofiar\u0119. Nie chcia\u0142 zamordowa\u0107 pierwszego napotkanego cz\u0142owieka. Okre\u015bla\u0142 sw\u0105 przysz\u0142\u0105 ofiar\u0119 wed\u0142ug kryteri\u00f3w znanych tylko jemu. Nie umia\u0142 ich precyzyjnie sformu\u0142owa\u0107, ale my\u015bla\u0142 sobie, \u017ce nie mia\u0142oby najmniejszego sensu zabija\u0107 jakiego\u015b drania czy \u0142ajdaka, z kt\u00f3rego spo\u0142ecze\u0144stwo nie ma \u017cadnego po\u017cytku.<\/p>\n<p>Spo\u0142ecze\u0144stwo musia\u0142o ponie\u015b\u0107 strat\u0119. Spo\u00ad\u0142ecze\u0144stwo okrutnie go skrzywdzi\u0142o i za to musia\u0142o straci\u0107 jednego ze swych cz\u0142onk\u00f3w. Kogo\u015b po\u017cytecznego i potrzebnego. \u017beby je zabola\u0142o. Taka mia\u0142a by\u0107 jego zemsta na spo\u0142ecze\u0144stwie.<\/p>\n<p>Chodzi\u0142 sobie morderca, przy nim l\u015bni\u0142 me\u00adtalowy pstr\u0105g, pob\u0142yskiwa\u0142 czule i kusz\u0105co. Morderca wpatrywa\u0142 si\u0119 w ludzi, pr\u00f3bowa\u0142 ich rozgry\u017a\u0107. Wreszcie wybra\u0142.<\/p>\n<p>&#8211; Dzie\u0144 dobry! &#8211; powiedzia\u0142. &#8211; Mo\u017cna na chwil\u0119 prosi\u0107?<\/p>\n<p>&#8211; Nie mam czasu &#8211; odpar\u0142 tamten. &#8211; A poza tym w\u0142a\u015bnie kupi\u0142em kaloryfer olejowy. Nie potrzebuj\u0119 drewna.<\/p>\n<p>&#8211; Nie chodzi o drewno &#8211; powiedzia\u0142 uprzejmie morderca. &#8211; To sprawa innej na\u00adtury. Przechodzie\u0144 spojrza\u0142 na niego przez oku\u00adlary, u\u015bmiechn\u0105\u0142 si\u0119 pob\u0142a\u017cliwie i powiedzia\u0142, \u017ce nie ma ochoty rozmawia\u0107 z nim o jakich\u00adkolwiek sprawach. Po czym zabra\u0142 si\u0119 do odej\u015bcia.<\/p>\n<p>&#8211; Prosz\u0119 pos\u0142ucha\u0107 &#8211; rzek\u0142 szczerze mor\u00adderca. &#8211; Tylko krok i zar\u0105bi\u0119 pana bez \u017cad\u00adnych wst\u0119p\u00f3w i innych ostrze\u017ce\u0144. \u017beby wszystko by\u0142o jasne. Jestem morderc\u0105 i jak pan widzi, wcale tego nie ukrywam. Spaceruj\u0119 z siekier\u0105 po ulicach. Chc\u0119 zabija\u0107 i w ci\u0105gu jednej sekundy rozr\u0105bi\u0119 pana na dwoje.<\/p>\n<p>Tamten zamieni\u0142 si\u0119 w s\u0142up soli, a okulary zasz\u0142y mu mg\u0142\u0105. Po asfalcie mkn\u0119\u0142y samochody, obok przechodzili ludzie, z pobliskiej kwiaciarni pachnia\u0142o go\u017adzikami, \u017cycie toczy\u0142o si\u0119, jak gdyby nigdy nic.<\/p>\n<p>&#8211; Przepraszam &#8211; ledwie wym\u00f3wi\u0142 poblad\u0142y\u00admi wargami, &#8211; nie jestem w stanie zrozumie\u0107&#8230; dlaczego&#8230;<\/p>\n<p>Morderca chwyci\u0142 pod r\u0119k\u0119 swoj\u0105 ofiar\u0119, kt\u00f3ra blad\u0142a coraz bardziej. Siedli w kawiarni i morderca zam\u00f3wi\u0142 dwie kawy.<\/p>\n<p>&#8211; Wi\u0119c sprawa jest taka &#8211; zwr\u00f3ci\u0142 si\u0119 do w\u0142a\u015bciciela kaloryfera olejowego, kt\u00f3ry siedzia\u0142 obok ledwie \u017cywy. &#8211; Chc\u0119 si\u0119 zorientowa\u0107, co z pana za cz\u0142owiek.<\/p>\n<p>&#8211; W jakim sensie? &#8211; niepewnie zapyta\u0142 tamten.<\/p>\n<p>&#8211; Czy jest pan draniem? &#8211; rzek\u0142 morder\u00adca. &#8211; Albo kanali\u0105?<\/p>\n<p>&#8211; Wypraszam sobie! &#8211; obrazi\u0142a si\u0119 ofiara. &#8211; Mo\u017ce mnie pan zabi\u0107, ale ubli\u017ca\u0107 sobie nie pozwol\u0119. Nie dopuszcz\u0119, by cokolwiek splami\u0142o moje imi\u0119.<\/p>\n<p>Morderca powiedzia\u0142, \u017ce bardzo interesuje si\u0119 tym, czy jest on dobrym cz\u0142owiekiem, moralnym maksymalist\u0105, czy ma jakie\u015b zalety, czy przynosi po\u017cytek spo\u0142ecze\u0144stwu. A mo\u017ce spo\u0142e\u00adcze\u0144stwo mog\u0142oby si\u0119 bez niego spokojnie obej\u015b\u0107.<\/p>\n<p>&#8211; Jak to mog\u0142oby si\u0119 obej\u015b\u0107! &#8211; wykrzykn\u0105\u0142 przechodze\u0144.<\/p>\n<p>&#8211; Jak to nie przynosz\u0119 po\u017cytku! Kto przy\u00adnosi po\u017cytek, je\u015bli nie ja!&#8230; Mo\u017cna ka\u017cdego zapyta\u0107!&#8230; Ogromny po\u017cytek!&#8230; Przecie\u017c gdyby nie ja, spo\u0142ecze\u0144stwo nie mia\u0142oby gdzie \u017cy\u0107: Ja buduj\u0119 ludziom domy. I oni mieliby si\u0119 beze mnie obej\u015b\u0107!<\/p>\n<p>Wi\u0119c projektuje ludziom domy. Bia\u0142e domy z czerwonymi ceg\u0142ami, z oszklonymi \u015bcianami, przez kt\u00f3re s\u0142o\u0144ce przenika ze wszystkich stro\u0144, z kolorowymi pokojami dziecinnymi. Jego \u017cycie jest czyste i przejrzyste, hoduje kwiaty, ka\u017cde\u00admu got\u00f3w nieba przychyli\u0107, kre\u015bli po ca\u0142ych dniach&#8230;<\/p>\n<p>&#8211; W\u0142a\u015bnie kogo\u015b takiego szuka\u0142em! &#8211; z ra\u00addo\u015bci\u0105 zawo\u0142a\u0142 morderca. &#8211; Marzy\u0142em, \u017ceby zabi\u0107 w\u0142a\u015bnie takiego cz\u0142owieka!&#8230;<\/p>\n<p>Okulary spad\u0142y na stolik, zala\u0142o je s\u0142oneczne \u015bwiat\u0142o i soczewki zab\u0142ys\u0142y, jak dwa ma\u0142e s\u0142o\u0144ca.<\/p>\n<p>&#8211; Ale dlaczego?&#8230; szepta\u0142 przera\u017cony w\u0142a\u015bciciel okular\u00f3w.<\/p>\n<p>&#8211; Ja jestem potrzebny spo\u0142ecze\u0144stwu, jes\u00adtem uczciwy&#8230; porz\u0105dny&#8230; walcz\u0119 o prawd\u0119&#8230; o s\u0142uszne racje&#8230; kocham dzieci&#8230;<\/p>\n<p>&#8211; W\u0142a\u015bnie dlatego! &#8211; rado\u015bnie stwierdzi\u0142 morderca. &#8211; Chc\u0119, \u017ceby spo\u0142ecze\u0144stwo poczu\u0142o b\u00f3l. Gdybym zabi\u0142 jakiego\u015b drania to by nie poczu\u0142o.<\/p>\n<p>&#8211; Ale ja jestem draniem! &#8211; krzykn\u0105\u0142 oku\u00adlarnik. &#8211; S\u0142owo honoru! &#8211; &#8230; Draniem, jakich ma\u0142o!&#8230;<\/p>\n<p>&#8211; Nie ze mn\u0105 takie numery! &#8211; powiedzia\u0142 morderca. &#8211; I prosz\u0119 mnie nie wprowadza\u0107 w b\u0142\u0105d.<\/p>\n<p>&#8211; Nie wprowadzam! &#8211; \u017carliwie przekony\u00adwa\u0142 go tamten. &#8211; Jestem typowym draniem i \u0142ajdakiem!&#8230;<\/p>\n<p>&#8211; K\u0142amie pan! &#8211; powiedzia\u0142 morderca. &#8211; Chce mnie pan wprowadzi\u0107 w b\u0142\u0105d. A bia\u0142e domy?<\/p>\n<p>&#8211; Bia\u0142e domy projektuj\u0105 inni &#8211; odpar\u0142 tamten. &#8211; S\u0142owo honoru!&#8230; Ja tylko kradn\u0119 ich projekty, poniewa\u017c jestem kierownikiem zes\u00adpo\u0142u. A oni milcz\u0105, bo inaczej wylec\u0105 z pracy. I b\u0119d\u0105 projektowa\u0107 tylko kurniki.<\/p>\n<p>&#8211; To nieprawda &#8211; powiedzia\u0142 morderca. &#8211; Pr\u00f3buje pan ratowa\u0107 sk\u00f3r\u0119. Pa\u0144skie \u017cycie jest czyste i przejrzyste, jak kryszta\u0142 i dlatego pana zamorduj\u0119.<\/p>\n<p>&#8211; Akurat! &#8211; powiedzia\u0142 cz\u0142owiek w okula\u00adrach. &#8211; Kryszta\u0142!&#8230; Mo\u017cna umrze\u0107 ze \u015bmiechu! Prosz\u0119 przyj\u015b\u0107 do mnie do domu, to pan zoba\u00adczy. Mam pe\u0142no skarg i pism do wy\u017cszych instancji. Zwracali mi je do zbadania. A ja zwalnia\u0142em ich autor\u00f3w!&#8230; S\u0105 fakty, niech pan si\u0119 opiera na faktach!&#8230;<\/p>\n<p>Kiedy wychodzili z mieszkania architekta, okulary zn\u00f3w rado\u015bnie l\u015bni\u0142y.<\/p>\n<p>&#8211; Rzeczywi\u015bcie, trudno to nazwa\u0107 kryszta\u00ad\u0142em &#8211; powiedzia\u0142 morderca z zawodem w g\u0142o\u00adsie. &#8211; Nie powiod\u0142o mi si\u0119.<\/p>\n<p>&#8211; C\u00f3\u017c, takie jest \u017cycie &#8211; odpar\u0142 archi\u00adtekt. &#8211; To nie moja wina.<\/p>\n<p>&#8211; Tak, tak &#8211; zgodzi\u0142 si\u0119 sm\u0119tnie mor\u00adderca. &#8211; Wszystkiego dobrego i do widzenia!&#8230;<\/p>\n<p>&#8211; Do widzenia! &#8211; odpar\u0142 rado\u015bnie archi\u00adtekt. &#8211; \u017bycz\u0119 sukces\u00f3w&#8230; Do widzenia!&#8230;<\/p>\n<p>Rozstali si\u0119. Po p\u00f3\u0142godzinnym chodzeniu morderca usiad\u0142 w parku. Obok niego na \u0142awce drzema\u0142a w s\u0142o\u0144cu siekiera. Na przeciwleg\u0142ej \u0142awce czterech emeryt\u00f3w rozmawia\u0142o g\u0142o\u015bno o k\u0105pielach mineralnych, o \u017ar\u00f3d\u0142ach leczniczych i dochodzi\u0142o wci\u0105\u017c do jednego wniosku &#8211; \u017ce lekarze na niczym si\u0119 nie znaj\u0105.<\/p>\n<p>Jaki\u015b dobroduszny, t\u0119gi cz\u0142owiek o spoconej twarzy usiad\u0142 obok mordercy na \u0142awce i zacz\u0105\u0142 wyciera\u0107 chustk\u0105 czo\u0142o.<\/p>\n<p>Siekiera z zainteresowaniem otworzy\u0142a jedno oko i popatrzy\u0142a na przybysza.<\/p>\n<p>&#8211; Oto mamy dobrego cz\u0142owieka &#8211; odezwa\u0142 si\u0119 serdecznie morderca. &#8211; Dobrego mo\u017cna od razu pozna\u0107. Nie spos\u00f3b si\u0119 pomyli\u0107.<\/p>\n<p>&#8211; Dobry, to za ma\u0142o powiedziane &#8211; powie\u00addzia\u0142 grubas. Mam tytu\u0142 honorowego obywatela. W naszym miasteczku nie by\u0142o bardziej zas\u0142u\u00ad\u017conego ode mnie. Zapraszano mnie do wszyst\u00adkich prezydi\u00f3w, a kiedy szed\u0142em do restauracji, to podawa\u0142 mi sam kierownik. Nawet jeszcze do tej pory moje zdj\u0119cie wisi przed domem kultury.<\/p>\n<p>&#8211; Prosz\u0119, prosz\u0119! &#8211; rzek\u0142 z rado\u015bci\u0105 w g\u0142o\u00adsie morderca.<\/p>\n<p>&#8211; Mi\u0142o mi pana pozna\u0107.<\/p>\n<p>&#8211; Jestem krwiodawc\u0105 &#8211; ci\u0105gn\u0105\u0142 przybysz. &#8211; W ca\u0142ym okr\u0119gu nie by\u0142o drugiego takiego jak ja, naraz oddaj\u0119 po p\u00f3\u0142 litra krwi. Taki ju\u017c mam organizm. Siedem reporta\u017cy napisano o mnie w prasie centralnej, o cz\u0142owieku, kt\u00f3ry oddaje w\u0142asn\u0105 krew innym. Mam wycinki.<\/p>\n<p>&#8211; W \u017cyciu nie spotka\u0142em szlachetniejszego cz\u0142owieka &#8211; rzek morderca z entuzjazmem. &#8211; Oddawa\u0107 w\u0142asn\u0105 krew innym &#8211; c\u00f3\u017c mo\u017ce by\u0107 pi\u0119kniejszego!<\/p>\n<p>Metalowy pstr\u0105g obok na \u0142awce bi\u0142 nie\u00adcierpliwie ogonem.<\/p>\n<p>&#8211; Pi\u0119trowy domek z gara\u017cem, fortepian dla c\u00f3rki, o to wszystko za w\u0142asn\u0105 krew, uczciwie. Chocia\u017c te grosze, co p\u0142aci&#8230; Krwiodawca west\u00adchn\u0105\u0142 i otar\u0142 czo\u0142o chusteczk\u0105.<\/p>\n<p>&#8211; Nie by\u0142o innych &#8211; ci\u0105gn\u0105\u0142. &#8211; Tylko ja. Na r\u0119kach mnie nosili. I premie, i prezenty&#8230; Ale teraz ju\u017c nie oddaj\u0119. Namno\u017cy\u0142o si\u0119 tych krwiodawc\u00f3w, jak grzyb\u00f3w po deszczu, oddaj\u0105 krew honorowo i jeszcze czekaj\u0105 na to w ko\u00adlejkach. Ca\u0142y masowy ruch si\u0119 zrobi\u0142. Ale ode mnie nie dostan\u0105 ju\u017c ani kropli. Honorowo!&#8230; Ja mam dzieci, rodzin\u0119, a oni mi b\u0119d\u0105 rzuca\u0107 jakie\u015b och\u0142apy&#8230; S\u0142ysza\u0142em, \u017ce za granic\u0105 krew jest bardzo poszukiwana, podobno dobrze za ni\u0105 p\u0142ac\u0105, to przyjecha\u0142em rozejrze\u0107 si\u0119, jak ta sprawa wygl\u0105da, najlepiej by by\u0142o w dewizach&#8230;<\/p>\n<p>Pstr\u0105g przesta\u0142 bi\u0107 ogonem, uspokoi\u0142 si\u0119 i zn\u00f3w zadrzema\u0142 na \u0142awce.<\/p>\n<p>Cz\u0142owiek z siekier\u0105 podni\u00f3s\u0142 si\u0119 i zn\u00f3w za\u00adcz\u0105\u0142 chodzi\u0107 ulicami, przygl\u0105da\u0107 si\u0119 ludziom. Wreszcie wybra\u0142 jednego.<\/p>\n<p>&#8211; Niech pan pos\u0142ucha &#8211; rzek\u0142 prosto z mostu &#8211; Jestem morderc\u0105. Nie, prosz\u0119 si\u0119 nie ogl\u0105da\u0107 za milicj\u0105. Zanim przyjedzie b\u0119d\u0105 ju\u017c o panu m\u00f3wili w liczbie mnogiej. Zrobi\u0119 z pana dwie osobne cz\u0119\u015bci.<\/p>\n<p>&#8211; W takim wypadku nie m\u00f3wi si\u0119 o liczbie mnogiej, tylko o liczbie podw\u00f3jnej &#8211; poprawi\u0142 go tamten &#8211; To pan pos\u0142uguje si\u0119 siekier\u0105?<\/p>\n<p>&#8211; Dlaczego? &#8211; zapyta\u0142 morderca.<\/p>\n<p>&#8211; To troch\u0119 staromodne &#8211; odpar\u0142 cz\u0142o\u00adwiek. &#8211; I konserwatywne.<\/p>\n<p>&#8211; Chyba najwa\u017cniejszy jest ko\u0144cowy efekt &#8211; rzek\u0142 morderca.<\/p>\n<p>&#8211; Ale efekt zewn\u0119trzny tak\u017ce nie jest do pogardzenia &#8211; zauwa\u017cy\u0142 napotkany. &#8211; Co innego zgin\u0105\u0107 od czego\u015b post\u0119powego. A siekiera jest nawet jakby wsteczna.<\/p>\n<p>Ura\u017cony morderca za\u017c\u0105da\u0142, \u017ceby si\u0119 nie wdawa\u0142 w szczeg\u00f3\u0142y tylko opowiedzia\u0142 pokr\u00f3tce o swoim \u017cyciu, o stosunku do spo\u0142ecze\u0144stwa, o swoich moralnych warto\u015bciach.<\/p>\n<p>&#8211; Aha &#8211; powiedzia\u0142 jego rozm\u00f3wca. &#8211; Chce pan to udokumentowa\u0107 dla przysz\u0142ych po\u00adkole\u0144. Rozumiem. Tylko nie wiem, co panu jest konkretnie potrzebne. Chyba co\u015b pan kr\u0119ci.<\/p>\n<p>&#8211; Je\u015bli mam by\u0107 szczery, to potrzebuj\u0119, \u017ceby pan by\u0142 bardzo cennym cz\u0142owiekiem spo\u0142ecze\u0144\u00adstwa. Jego praw\u0105 r\u0119k\u0105.<\/p>\n<p>&#8211; I na co panu ta prawa r\u0119ka?<\/p>\n<p>&#8211; Odr\u0105bi\u0119 j\u0105. Mam pewne porachunki ze spo\u0142ecze\u0144stwem.<\/p>\n<p>&#8211; Jasne. Potrzebna jest ofiara &#8211; rzek\u0142 tam\u00adten. &#8211; W\u0142a\u015bciwie czemu nie &#8211; m\u00f3g\u0142bym zrobi\u0107 t\u0119 przys\u0142ug\u0119. Tak, zrobi\u0119 panu t\u0119 przys\u0142ug\u0119. Ale w rewan\u017cu poprosz\u0119 o inn\u0105.<\/p>\n<p>&#8211; Jak\u0105? &#8211; zapyta\u0142 morderca.<\/p>\n<p>&#8211; Niech si\u0119 wszyscy dowiedz\u0105, \u017ce spo\u0142ecze\u0144\u00adstwo wybra\u0142o w\u0142a\u015bnie mnie do tej trudnej i odpowiedzialnej misji. \u017be w\u0142a\u015bnie ja w tym wy\u00adpadku je reprezentuj\u0119. Sam pan wie, troch\u0119 popularno\u015bci nigdy nie zaszkodzi. I troch\u0119 nie\u00ad\u015bmiertelno\u015bci. To, co zrobi\u0142em, zrobi\u0142em dla spo\u0142ecze\u0144stwa, po\u015bwi\u0119caj\u0105c si\u0119 dla niego, dla post\u0119pu. Mo\u017ce by\u0107 jaki\u015b niedu\u017cy pomnik, troch\u0119 marmuru, skromna trzymetrowa figura, miejsce na sk\u0142adanie kwiat\u00f3w&#8230; I jeszcze ulica w cen\u00adtrum nazwana moim imieniem, a mo\u017ce tak\u017ce szko\u0142a&#8230; I to wszystko. Przetar\u0142em drog\u0119 przy\u00adsz\u0142ym pokoleniom&#8230; Idziemy?<\/p>\n<p>&#8211; Chwileczk\u0119 &#8211; powiedzia\u0142 morderca.<\/p>\n<p>My\u015bla\u0142.<\/p>\n<p>&#8211; My\u015bl u\u015bmierca czyny &#8211; zauwa\u017cy\u0142a ofiara. &#8211; Dzia\u0142ajmy. Jakie\u017c to w\u0105tpliwo\u015bci ci\u0119 ogarn\u0119\u0142y?<\/p>\n<p>Ofiara przesz\u0142a na \u201ety\u201d. Morderca si\u0119 waha\u0142.<\/p>\n<p>&#8211; Jako\u015b mi si\u0119 nie chce dzia\u0142a\u0107. &#8211; powie\u00addzia\u0142. &#8211; To nie to.<\/p>\n<p>&#8211; S\u0142uchaj! &#8211; powiedzia\u0142a ofiara. We\u017a si\u0119 w gar\u015b\u0107! B\u0105d\u017a m\u0119\u017cczyzn\u0105!<\/p>\n<p>Ale morderca schowa\u0142 siekier\u0119 pod pach\u0119 i poszed\u0142 sobie. Ofiara bieg\u0142a za nim, wzywa\u0142a do powagi i rzeczowo\u015bci, m\u00f3wi\u0142a, \u017ce nieuczciwie jest obiecywa\u0107, a potem si\u0119 wycofywa\u0107, powie\u00addzia\u0142a, \u017ce ostatecznie mog\u0142oby by\u0107 popiersie, \u017ce ta figura nie musi mie\u0107 koniecznie a\u017c trzech metr\u00f3w, zapewnia\u0142a go, \u017ce lepszego cz\u0142owieka nigdzie nie znajdzie&#8230;<\/p>\n<p>Morderca w ko\u0144cu zacz\u0105\u0142 biec i znikn\u0105\u0142 w t\u0142umie. Ofiara pobieg\u0142a troch\u0119 za nim, wresz\u00adcie straci\u0142a go z oczu i zrezygnowa\u0142a.<\/p>\n<p>Ulice zalewa s\u0142oneczne \u015bwiat\u0142o, wymytymi chodnikami spiesz\u0105 ludzie, wieje wiatr i niesie zapach bzu.<\/p>\n<p>Chodzi po s\u0142onecznych ulicach morderca, l\u015bni i p\u0142ynie obok niego srebrny pstr\u0105g, migocz\u0105c\u0105 \u0142un\u0105 oblewa wszystko wok\u00f3\u0142.<\/p>\n<p>Chodzi morderca.<\/p>\n<p>W ka\u017cdej chwili mo\u017ce was zatrzyma\u0107. Po\u00adznacie go po palcach, \u015bciskaj\u0105cych siekier\u0119 &#8211; uwa\u017cnych i rozkochanych.<\/p>\n<p>Co mu powiecie?<\/p>\n<p style=\"text-align: right;\"><em>t\u0142. Hanna Karpi\u0144ska<\/em><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Chodzi\u0142 po ulicach pewien cz\u0142owiek z sie\u00adkier\u0105. Siekiera b\u0142yszcza\u0142a w s\u0142o\u0144cu, jej ostrze \u015bwieci\u0142o ze wszystkich si\u0142, bia\u0142a \u0142una od l\u015bni\u0105\u00adcego metalu. Siekiera p\u0142ywa\u0142a w morzu \u015bwiat\u0142a jak srebrzysty i gi\u0119tki pstr\u0105g, zanurza\u0142a si\u0119 w odm\u0119tach i zn\u00f3w wyskakiwa\u0142a. Cz\u0142owiek trzyma\u0142 siekier\u0119 uwa\u017cnymi i roz\u00adkochanymi palcami. Ludzie, kt\u00f3rych wymija\u0142 nie zwracali na niego uwagi. Spieszyli &hellip; <\/p>\n<p class=\"link-more\"><a href=\"https:\/\/stanislavstratiev.org\/library\/?page_id=567\" class=\"more-link\">Continue reading<span class=\"screen-reader-text\"> &#8220;Co mu powiecie?&#8221;<\/span><\/a><\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"parent":368,"menu_order":0,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","template":"","meta":{"footnotes":""},"class_list":["post-567","page","type-page","status-publish","hentry"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/stanislavstratiev.org\/library\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/pages\/567","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/stanislavstratiev.org\/library\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/pages"}],"about":[{"href":"https:\/\/stanislavstratiev.org\/library\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/page"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/stanislavstratiev.org\/library\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/stanislavstratiev.org\/library\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=567"}],"version-history":[{"count":6,"href":"https:\/\/stanislavstratiev.org\/library\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/pages\/567\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":649,"href":"https:\/\/stanislavstratiev.org\/library\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/pages\/567\/revisions\/649"}],"up":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/stanislavstratiev.org\/library\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/pages\/368"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/stanislavstratiev.org\/library\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=567"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}